Mrozoodporni czy pierwszy bieg cyklu CITY TRAIL w tym roku – 07.01.2017

Cytując klasyka „jest zima, musi być zimno” nie było zaskoczenia z powodu ujemnych temperatur w styczniu.
Jednak fala mrozów, która napłynęła nad Nasz piękny region dość skutecznie i paradoksalnie stopiła chęć niektórych do treningu.
Jak twierdzi Sensej Artur optymalna temperatura do biegania to + 12 do + 16st C. I faktycznie było 12 – 16st C. ale poniżej zera. Wiatr który nie koniecznie wiał w plecy dodatkowo przeszkadzał w zmotywowaniu się do wyjścia i zrobieniu kilki radosnych kilometrów.
Wpływu nie mamy na to w jakich warunkach odbywają się zawody ze względu na obowiązkowy zapis w regulaminie „bez względu na pogodę”… i dobrze, bardzo dobrze !!! dlaczego? Bo jak „marzną rzęsy, broda i brwi to wiedz, że hartuje się charakter”.
I tak było teraz. Z zapisanych ponad 700 osób na 4 bieg cyklu stawiło się na starcie ponad 300 spragnionych mroźnych kilometrów duszyczek. Już na samym początku zmagań biegaczy pojawiły się pierwsze problemy. Problemy nie związane z bieganiem… wiele aut odmówiło posługi w ten piękny słoneczny poranek. Słoneczny, niech nikogo nie zmyli, ok. – 20st C. było. Szybkie przegrupowanie, walka ze złośliwością rzeczy martwych i w drogę. Już na samym parkingu było widać, że frekwencja nie będzie rekordowa, tak jak temperatury przy, których przyszło Nam się zmagać z trialowym tematem. Zaraz po wyjściu z auta pierwsza myśl… „eee nie ma tragedii, na krótko nie polecę ale spoko jest…” ta myśl towarzyszyła niektórym do momentu, kiedy nie musieli zdjąć rękawiczek i przypiąć numeru startowego.

Po dokonaniu wszystkich niezbędnych wymuszonych regulaminem czynności mogliśmy przystąpić do rozgrzewki i mentalnego przygotowania się do biegu.
Tu należy wspomnieć, że tak na oko chyba byliśmy najliczniejszą grupą biegową na tych zawodach. Tu należy również podziękować służbom odśnieżającym Świdnik, która pomogła Nam się przygotować do tego biegu. Brak odśnieżania ulic, brak sypania solą czy piachem pozwoliły Nam zapoznać się i przyzwyczaić do warunków, które panowały na trasie. Dzięki temu bez większych obaw przystąpiliśmy do rywalizacji.

Szybka fotka w czasie rozgrzewki, wspólne nawoływanie, kto, gdzie i za kim i… nie można przestać się ruszać. Przywitanie z biegową bracią z innych grup biegowych, odpalenie zegarków, znalezienie GPS i czekamy na wspólne odliczanie… trwało ono szybciej niż zwykle i zupełnie nie wiem dlaczego. Pięknie było, słoneczko, prawie bez wiatru, zalew skuty lodem, oszronione drzewa. Aż miałem chęć wyjąć farby, sztalugę i zacząć malować… ale nie… choć pobiegać, będzie fajnie, będziesz zadowolony mówili… i tak było ! To co istotne do odpowiedni strój. Tu wielu z Nas korzystało z wiedzy i doświadczenia kolegów z większą ilością startów i kilometrów. Dlatego po rozgrzewce udało się utrzymać temperaturę pracy mięśni. Start, jak to teraz bywa w oddzielonych strefach czasowych, co wg mnie jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza, że w klasyfikacji brane są pod uwagę czasy netto, z czego powinni brać przykład organizatorzy np. Grand Prix Lublinia. Ale do rzeczy.

Do biegu w sensie. 3, 2, 1… i poszli… lekko ciasno, lekko nierówno i jeszcze na początku chłodnawo. Pierwsze podbiegi już temperatura wyrównana w całym ciele. Wiele osób na początku trasy zmagało się z bardzo chłodnym powietrzem, niektórzy kasłali, niektórzy od razu spłycali oddech. Warunki raczej ciężkie.
Pierwszy kilometr upłynął na trzymaniu tempa, łapaniu oddechu i uważaniu na tym by się nie przewrócić… ok… każdy kolejny też na tym upłynął.
Zaczynając 2 kilometr za plecami usłyszałem… „Ścibi!!! Poje*** Cię?! W taki mróz biegać?!”, te skąd inąd rozsądne słowa padły z ust debiutanta w cyklu – Michała, który taktycznie na moich plecach przebiegł 3 kilometry, była to słuszna taktyka gdyż swoją wątłą sylwetką wytwarzałem tunel aerodynamiczny w którym co prawda z opuszczoną głową ale Michał mógł się schować. Co chwilę omawialiśmy taktykę na dalszą część biegu, podziwiając piękne okoliczności przyrody. Trasa jak zwykle potrafiła zaskoczyć, trochę udeptanego śniegu, trochę bardzo nierównego na którym trzeba było uważać by nie zrobić sobie krzywdy, trochę grząskiego z którego ciężko się odbić. Jednak robiliśmy wszystko by jak najszybciej znaleźć się na mecie.
We dwóch przemierzaliśmy kolejne metry i pokonywaliśmy kolejne przeszkody pozostawione przez naturę… aż tu nagle !!! Tabliczka z napisem 500 metrów do mety. Michał powiedział, że by sobie może beztlenowy trening zrobił. Jak powiedział tak zrobił, tylko nie wspomniał, że zrobi to tak szybko. Już po chwili nie widziałem jego koszulki. Coś wspominał w trakcie wyprzedzania że nie może wygrać w debiucie. Ostatnie metry to już walka, walka o sekundy i walka z samym sobą. Na mecie zastopowanie zegarka zwiastowało koniec walki z przeciwnościami aury i czas na odpoczynek i wyciągnięcie wniosków z tego biegu.

Zaraz za metą czekali koledzy, którym szybciej zleciał ten dystans. Zachowując odpowiedni poziom zaangażowania w walkę w klasyfikacji drużynowej każdy kto jeszcze zmagał się z dystansem był dopingowany przez tych którzy już go pokonali. Na mecie, można było się pośmiać z lodowych fresków które wymalował mróz na Naszych twarzach. Nie było czasu i chęci na długie rozważania po biegu, ze względu na w dalszym ciągu niską temperaturę panującą nad zalewem.

Gratulacje dla Wszystkich, którzy mimo temperatur nie napawających optymizmem i chęcią do biegania stawili się na 4 biegu cyklu. Dziękuje Wam, że rozgrzaliście atmosferę i że Wam się chcę 🙂

Do zobaczenia na kolejnych biegach 🙂

Wyniki jakie osiągnęliśmy dziś… będę to powtarzał do znudzenia, pokazują, że biegacze ze Świdnika i okolic nie odpuszczają, pokazują klasę i należy się z Nami liczyć… gratulacje dla:
1. Cezary Bednarz 00:17:41
2. Usidus Piotr 00:21:45
3. Kurkiewicz Andrzej 00:21:46
4. Maziarz Damian 00:22:14
5. Chyliński Michał 00:22:31
6. Toporowski Kamil 00:22:46
7. Tuszewski Michał 0022:52
8. Maj Sławomir 00:23:01
9. Graj Arkadiusz 00:23:11
10. Żukowski Arkadiusz 00:23:18
11. Więsek Andrzej 00:24:01
12. Pietrzyk Dariusz 00:24:04
13. Ferens Robert 00:25:03
14. Borowiec Michał 00:25:24
15. Ścibior Łukasz 00:25:57
16. Walczak Rafał 00:26:21
17. Jasińska Anna 00:26:52
18. Gawroński Jacek 00:27:39
19. Latała Andrzej 00:27:44
20. Czemerys Łukasz 00:27:45
21. Łagowska Barbara 00:28:58
22. Tomczyk Tomasz 00:29:38
23. Białoszewski Piotr 00:29:42
24. Kowalska Gabriela 00:30:58
25. Pietrzyk Ewa 00:32:30
26. Bystrek Małgorzata 00:34:36
27. Bystrek Piotr 00:34:36
28. Baczewska Agnieszka 00:35:57

Brawo Wy !

%d bloggers like this: